Z OŚRODKA DO RAJU!!!

Jest zgoda!! Radość i… Jak my sobie z tym wszystkim poradzimy. Telefon za telefonem,  od urzędu do urzędu, parę kilogramów mniej trochę  interwencji Tych, którzy w nas wierzą i dowody można odbierać. Jedziemy na Słowację!!!

Nikt chyba nie wierzył, że się uda  a jednak nasz sen się ziścił. 28 maja pod ośrodek podjechał autokar, który zawiózł nas do Popradu. Hotel skategoryzowany jako trzygwiazdkowy przywitał nas miłą obsługą i dobrym obiadem. Odpoczynku po podróży nie było za wiele. A nasi opiekunowie, jak zwykle Ci sami, czyli p. K.Pióro, p. E.Wesołowska, p. M.Piecaba, p. R.Piotrowicz, p. P.Polak. i oczywiście pilot p. A.Łuc dbali o to, aby urozmaicić nam pobyt.

Jesteśmy na Słowacji, a więc pora na Słowacki Raj. Pierwsza trasa wiodą przez Wąwóz Sucha Bela – suchy to on nie był. Ledwo weszliśmy na szlak a przywitał nas strumień obfitego, ale ciepłego deszczu.  Mimo trudności Szlak Sucha Bela odsłonił nam swoje piękno już na początku. Szliśmy w górę wzdłuż płynącego potoku, a czasem i jego korytem po przygotowanych drewnianych drabinach oraz wyżłobionych w pniach drzew stopniach. Obok drewnianych drabinek niejednokrotnie naszą drogę stanowiły metalowe drabiny, które pozwalały nam na dalsze pokonanie trasy i dostarczały niezapomnianych emocji.  Wąwóz to nie tylko drabinki, stopnie, ale także bogactwo roślinności. Nawisy skalne pokryte są murawą naskalną, a ich wyższe części zajmują bory sosnowe i modrzewiowe. Na dnie wąwozu, gdzie klimat jest wilgotny i chłodny rosną rośliny lubiące wilgoć i chłód. Możemy zatem spotkać tutaj m.in.: pierwiosnek łyszczak, fiołek dwukwiatowy, stokrotnicę górską. Natomiast w runie możemy zobaczyć wiele cennych i niejednokrotnie zagrożonych roślin w tym m.in. sasankę słowacką. Chyba mieliśmy szczęście bo udało nam się spotkać salamandrę plamistą. Zmęczeni wróciliśmy do hotelu, a po kolacji ruszyliśmy na podbój Popradu.

Drugi dzień przywitał nas piękną pogodą. Tym razem nasz przewodnik Kuba poprowadził nas na Przełom Hornadu (Prielom Hornádu). Jest  to  drugi po Suchej Beli, najpopularniejszy szlak w Słowackim Raju, który dostarcza niezapomnianych wrażeń. Nasza wędrówka miała różne stopnie trudności,  wyznaczane m.in. przez zawieszone nad rzeką metalowe stopnie, czy wiszące mosty  które powodowały że pokonywanie tego szlaku jest bardzo emocjonujące. Resztką sił wykorzystaliśmy na wdrapanie się na punkt widokowy Tomaszowski Widok (Tomášovský výhl’ad). Tomaszowski Widok to skalny taras wysoki na 146 m., z którego zobaczyliśmy  m.in. Przełom Hornadu, dolinę Białego Potoku, a nawet Tatry Wysokie. Pokonując Przełom Hornadu podziwialiśmy  bogatą roślinność .

Trzeci dzień naszego pobytu na Słowacji to wycieczka do  miasteczka, sięgającego korzeniami do starożytności – do Lewoczy. Miasto jest  architektonicznym zabytkiem kultury. Lewocza, dzięki swoim zabytkom architektury, należy do jednych z najważniejszych miast na Słowacji. Wokół rynku jest ponad 50 gotyckich, renesansowych i barokowych domów patrycjuszy z arkadowymi wewnętrznymi podwórzami. Wokół dawnego centrum zachowały się części gotyckich, miejskich murów obronnych z XIV i XV w. o długości 2 km. W większości odrestaurowane są baszty, wieże, Koszycka i Menhardska brama. Ciekawy pod względem architektonicznym ratusz postawiono pod koniec XV w. w stylu gotyckim a z początkiem XVII w. przebudowano go w stylu renesansowym. Przed ratuszem jest klatka hańby z 1600 roku. Kolejnym punktem naszego pobytu w Lewoczy był  gotycki kościół św. Jakuba – pomnik kultury narodowej i drugi największy kościół na Słowacji. Został on zbudowany przed 1400 r., a pod koniec XV w. wyremontowany w późnogotyckim stylu. Znajduje się w nim wyjątkowo kilkach cennych fresków z końca XIV w. Godnym uwagi jest przede wszystkim główny ołtarz, pochodzący z początku XVI w. Rzeźby pochodzą z pracowni Mistrza Pawła z Lewoczy – ucznia Wita Stwosza. Główny ołtarz jest najwyższym gotyckim, drewnianym ołtarzem na świecie. Dzieło Mistrza Pawła z Lewoczy jest pomnikiem kultury narodowej. Oprócz starówki ma Lewocza jeszcze jedno miejsce, które zobaczyliśmy. To oczywiście  wznosząca się ponad 300m nad miastem i zwieńczona kościołem sanktuarium maryjnego Mariańska Hora. To tu w 1995 roku papież Jan Paweł II celebrował mszę dla 650 tys. wiernych.

Nasza wędrówka dobiegła końca. Ciężko było wracać z raju do Ośrodka. Mamy nadzieję, że nie była to nasza ostatnia tak wspaniała wycieczka. Dziękujemy panie Prezydencie.