W ich sercach brakuje miejsca na bunt

Nawet na najtrudniejsze dziecko można znaleźć odpowiedni sposób, żeby go nauczyć przestrzegania zasad i życia w społeczeństwie – mówi Szymon Baumel, dyrektor Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Kielcach. – Razem z moim zastępcą mamy takie sukcesy jak super niania w telewizji – cieszą się. 

Od ponad dwóch lat nie było w ich domu ani jednej ucieczki wychowanka, co jest ewenementem w skali kraju. Często dzwonią do nich dyrektorzy innych ośrodków i pytają, jak to osiągnęli. – Wszyscy podopieczni bardzo chętnie wracają z przepustek, bo wiedzą, że tu się nimi interesują, mają zapewnione ciekawe zajęcia i wreszcie żyją w warunkach, gdzie są jasno określone normy i sprawiedliwy system kar i nagród – mówi wychowawca Jacek Bińkowski, uczący informatyki i przygotowujący młodzież do zawodów w tenisie stołowym.

– A w domach rodzinnych bywało różnie, raz było co jeść, kiedy indziej najbliżsi wydawali każdy grosz na wódkę, chłopcy byli świadkami awantur i przemocy. – Tu odkrywamy ich talenty, a oni chcą je rozwijać. – Nasi podopieczni nie skupiają się wyłącznie na samym sporcie, zdobywają pierwsze miejsca w konkurach recytatorskich, malarskich – mówi polonistka Edyta Wesołowska. – Chłopcy są wrażliwi, tylko ich dobre uczucia zostały przez nieciekawe życie gdzieś głęboko ukryte. – My tutaj je wydobywamy, co wymaga odpowiedniego podejścia i wysiłku, ale opłaca się. – Wspólnymi siłami urządziliśmy bibliotekę, wychowankowie kładli panele – dopowiada Bożena Chowaniec, która organizuje bardzo ciekawe artystycznie akademie. Ważnym elementem naszego działania jest wychowanie poprzez pracę, chłopcy pomagają w remontach, zamiatają, grabią trawniki.

– A w planach mamy przygotowanie boiska z prawdziwego zdarzenia – włącza się do rozmowy wychowawca Robert Duda, który trenuje z chłopcami piłkę nożną. Wszystko to zaowocowało taką atmosferą, w której nie ma miejsca na bunt. Żaden się nie buntuje, bo mają do nas zaufanie, przekonali się, że cała kadra działa na ich korzyść.

Do szkoły było im nie po drodze

W Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Kielcach przy ul. Dobromyśl, w którym jest też gimnazjum przebywa kilkudziesięciu nastolatków, sami chłopcy, z którymi nie mogli poradzić sobie rodzice, albo w ogóle się nimi nie interesowali, a ci popadli w konflikt z prawem. Na podstawie postanowień sądów zostali skierowani do placówki, w której oprócz codziennej opieki mogą uczęszczać do szkoły.

Każdy nastolatek to odrębna historia życiowa. Większość nie chodziła do szkoły, część ma na sumieniu rozboje, branie narkotyków, nadużywanie alkoholu czy kradzieże. – Ale to nie jest tak, że ci młodzi ludzie są źli, bardzo często zawinili ich rodzice, którzy byli niezaradni życiowo i niewydolni wychowawczo – dopowiada Szymon Guźniczak, zastępca dyrektora. – Sami nie byli w stanie zadbać o siebie, a co dopiero o dzieci. Prawda jest taka, że nikt nikogo nie uczy bycia dobrym rodzicem, a niektórzy nie mają pojęcia, jak trzeba wychowywać dziecko.

Nic złego się nie dzieje

Trzy lata temu mieszkańcy ulicy Dobromyśl buntowali się przeciwko utworzeniu na ich osiedlu takiego ośrodka. Obawiali się, że niepokorna młodzież będzie zakłócać im spokój. Teraz są zadowoleni, bo nic złego się nie dzieje, teren jest zadbany, młodzi ludzie zdyscyplinowani. Chłopcy co rusz wyjeżdżają na zawody sportowe i osiągają na nich sukcesy. Wicedyrektor Guźniczak opowiada, że na razie postawili na tenis stołowy i piłkę nożną, ale w przyszłości chcą rozwijać inne dyscypliny. Działa u nich sekcja siatkówki, żeglarstwa, rowerowa, wędkarska i turystyki pieszej. – W trzech ostatnich latach zdobyliśmy medale na Mistrzostwach Polski Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych – mówi z dumą.

 – Ostatnio uzyskaliśmy trzecie miejsce drużynowo, oprócz tego nasi wychowankowie, Krzysztof Nafalski, Aleksander Pszczółkowski otrzymywali medale indywidualnie. Wywalczyliśmy także wicemistrzostwo Polski Młodzieżowych Ośrodków na boiskach trawiastych. Najlepszym strzelcem mistrzostw został nasz wychowanek Bartek Tryniszewski. W trzech edycjach mistrzostw ośrodków województwa świętokrzyskiego zawsze zdobywaliśmy pierwsze miejsca. Artur Kołacz został najlepszym bramkarzem, a Marcin Ślusarczyk najlepiej strzelał gole. Zwyciężyliśmy w Ogólnopolskim Turnieju Piłki Nożnej we Wrocławiu.

– To, że jesteśmy tacy dobrzy, do walki zawsze staje około 70 ośrodków, to nie przypadek – mówi podopieczny Krzysztof Nafalski. – Na sukces ciężko pracujemy, pod okiem wspaniałych fachowców. Trenujemy kilka razy w tygodniu, częściowo u nas, halę wynajmujemy też w szkole w Nowinach. Chłopcy przyznają, że zanim tu trafili mieli różne problemy.

– Ja nie mogłem zaakceptować faceta, z którym związała się moja matka, uciekałem z domu, wąchałem klej – wspomina 16-letni Maciek. – W końcu napadliśmy na sklep.

– A mój ojciec codziennie się upijał i wyżywał na rodzinie, a ja, żeby się znieczulić zacząłem brać narkotyki – opowiada Kamil.

– Nie mogłem dogadać się ze starymi, od lat są bezrobotni, w domu nie było grosza, potem rzuciła mnie dziewczyna, to się pociąłem – zwierza się Paweł. – Do szkoły odechciało mi się całkiem chodzić. Teraz po roku pobytu w ośrodku zmieniłem się i zaczynam wybaczać rodzicom. Tęsknię za nimi.

Nie zaznali miłości

– Myślę, że sukces naszego ośrodka zawdzięczamy w dużej mierze znakomitej kadrze – podkreśla dyrektor Baumel. – A świadczy o nim to, że niektórzy wychowankowie nawet po ukończeniu szkoły nie chcą stąd wyjeżdżać, proszą żeby mogli tu pozostać i chcą dojeżdżać do szkoły średniej do Kielc.

Wszyscy nasi pracownicy dla tych chłopców się poświęcili. Pedagog Krystian Wojtkowiak, nauczycielka biologii Katarzyna Pióro, wychowawca Maciej Bujak, w zasadzie każdy, niezależnie od pracy, jaką ustawowo wykonuje wymyśla jeszcze nowe rozwiązania, przedstawia ciekawe pomysły, które mogłyby pomóc wrócić podopiecznym na właściwą ścieżkę. Zespół jest niesamowicie zgrany, wyznaczyliśmy sobie cel, dobro tych nastolatków, którzy często nie zaznali miłości ze strony najbliższych i do niego zgodnie dążymy. Poza tym jest u nas bardzo jasny system kar i nagród. Karą jest najczęściej utrata przywilejów, niemożność otrzymania przepustki czy ograniczenie wyjazdu na wakacje. Chłopcy poznają reguły, jakie tutaj obowiązują i trzymają się ich.

– A przez udział w zawodach młodzież uczy się systematycznej pracy, pokonywania własnych słabości, szacunku dla przeciwnika, zasad fair play – wylicza trener Robert Duda. – Systematycznie chodzimy na mecze piłki nożnej Korony Kielce oraz piłkarzy ręcznych Vive. Przygotowaliśmy też ciekawy program, dla tych, którzy nie wyjeżdżają do rodzinnego domu na wakacje.

– Nieraz bywa tak, że chłopcy chcieliby pojechać do rodziny, tylko nikt ich nie chce – mówi wicedyrektor Guźniczak. – Jeden z chłopców już się wybierał do ojca, a okazało się, że on nagle wyjechał za granicę. To był dla niego szok.

Dyrektor Szymon Baumel chwali się jeszcze jedną rzeczą, którą udało mu się osiągnąć. – Kilka dni temu otrzymaliśmy wspaniały prezent od firmy Brug Bet, 150 metrów kostki brukowej, dzięki której robimy nowe schody i taras – opowiada. – Cieszymy się, że nasza placówka jest tak dobrze postrzegana, ludzie nam pomagają. Robimy wszystko, żeby skrzywiona i zagubiona młodzież mogła się zmienić i odnaleźć sens życia.

Iwona ROJEK rojek@echodnia.eu                                                                                                                      

 3 lipca 2010 r.

Źródło: http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/wiadomosci/art/8726707,w-ich-sercach-brakuje-miejsca-na-bunt,id,t.html