ISTEBNA I NIE TYLKO…

Czekaliśmy, czekaliśmy, aż w końcu nadszedł ten dzień. 19 września 2011 r. o 8 rano pod nasz Ośrodek zajechał autobus, który zabrał nas do Istebnej. Po długiej podróży dotarliśmy na miejsce. Pensjonat Olza w Jaworzynce przywitał nas pysznym obiadem. Ledwie zawiązały się sadełka, a już czekano na nas w Ośrodku Kultury, gdzie obejrzeliśmy wernisaż Wystawy Twórczości Ludowej. Przodującą w ekspozycji była koronka koniakowska, która przybierała różne formy od tradycyjnych czepców, okrągłych, owalnych i prostokątnych serwet przez bluzki, rękawiczki, aż po biżuterię. Nam jednak najbardziej spodobały się słynne w całej Polsce „koniakowskie stringi”.

Kolejnym punkt naszej wędrówki była Chata Jana Kawuloka. Jest ona autentycznym i niepowtarzalnym obiektem architektury drewnianej oraz jedynym w swoim rodzaju dowodem „Siły Tradycji”, która przetrwała do dziś i jest pielęgnowana poprzez zachowane tradycyjne, obyczaje, archaiczne sprzęty domu mieszkalnego oraz pasterskie instrumenty, na których Jan Macoszek wspaniale prezentował nam unikatowe melodie.

Po wizycie w Kurnej Chacie udaliśmy się do naszych sąsiadów. W ciągu minuty byliśmy w Czechach, na Słowacji, a co niektórzy z obserwowali nas z Polski. Taką możliwość dało nam miejsce zwane „Trójstykiem”. Znajduje się ono w uroczym Beskidzie Śląskim. To tutaj spotykają się granice Czech, Polski i Słowacji. Po powrocie czekała na nas pyszna kolacja i grill, na którym witał nas wójt gminy Istebna.

Kolejny dzień również obfitował w szereg niespodzianek. Najpierw śniadanko i wyjazd do Muzeum Świerka oraz wolierowej hodowli głuszca. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Wiśle w muzeum Mistrza Adama.

Następnym punktem naszej wycieczki był Park Miniatur w Inwałdzie. Pomysłowo zaprojektowane alejki prowadziły nas do kolejnych państw i ich cennych zabytków. Zobaczyliśmy między innymi: Świątynię Akropolu, Koloseum, Krzywą Wieżę w Pizie, Bazylikę św. Piotra, Mur Chiński, Wieżę Eiffla, Łuk Triumfalny, Big Ben, Sfinksa, Biały Dom.

Po obiedzie przyszedł czas na kolejną atrakcję. Tym razem poszaleliśmy w lunaparku. Do dziś wspominamy niesamowitą jazdę na „Autoscooterze” i szaloną podróż na Piracie, którą niektórzy z nas zapamiętają na bardzo długo.

Wszystko co dobre szybko się kończy. Zmęczeni, ale zadowoleni wróciliśmy do Kielc. Cóż możemy dodać? Pozostają nam miłe wspomnienia i ukłon w stronę Pana Prezydenta z podziękowaniem za organizację naszego wyjazdu oraz wiara w to, że nie jest to nasza ostatnia wycieczka. Dziękujemy!!!